Konkurs o św. Jadwidze Królowej

Jadwiga Andegaweńska materiały

Jadwiga Andegaweńska

Z Bożej łaski król Polski, pani i dziedziczka ziemi krakowskiej, sandomierskiej, sieradzkiej, łęczyckiej, Kujaw i Pomorza

 

Król Polski

Okres panowania       od 16 października 1384 do 17 lipca 1399

Poprzednik      Ludwik Węgierski

Następca         Władysław II Jagiełło

Dane biograficzne

Dynastia          Andegawenowie

Urodzona        3 października 1373/18 lutego 1374

Koronowana   16 października 1384

Zmarła            17 lipca 1399 w Krakowie

Ojciec  Ludwik Węgierski

Matka Elżbieta Bośniaczka

Mąż     Władysław II Jagiełło

Dzieci  Elżbieta Bonifacja

Data beatyfikacji        31 maja 1979  Rzym przez Jana Pawła II

Data kanonizacji         8 czerwca 1997  Kraków przez Jana Pawła II

 

Obradujący w 1384 roku w Radomsku sejm obrał Jadwigę Andegaweńską królem Polski. Została koronowana na króla, jako że polskie prawo nie dawało królowej dziedzicznego tronu. Jej tytuł królewski brzmiał: Hedvigis Dei Gracia Rex Poloniae, necnon terrarum Cracoviae, Sandomiriae, Syradiae, Lanciciae, Cuyaviae, Pomeraniaeque domina et heres, tłumaczenie: Jadwiga z Bożej łaski król Polski, pani i dziedziczka ziemi krakowskiej, sandomierskiej, sieradzkiej, łęczyckiej, Kujaw i Pomorza.

 

Jadwigę od dzieciństwa przygotowywano do pełnienia roli króla poprzez wykształcenie. Pobyt w środowisku kulturalnym dworu w Budzie sprawił, że Jadwiga posiadła umiejętność czytania, znajomość języków obcych, zamiłowanie do lektury, muzyki, sztuki i nauki.

 

15 czerwca 1378 została zaręczona z ośmioletnim Wilhelmem z dynastii Habsburgów. Odbyła się nawet ceremonia zaręczyn mających charakter formalnego ślubu pomiędzy dziećmi z pokładzinami (sponsalia de futuro). Nie był to jednak kontrakt nierozerwalny. Podpisano zobowiązanie, że strona, która zerwałaby zaręczyny, wypłaci drugiej stronie 200 000 florenów w złocie.

 

Jesienią 1384 przybyła z Węgier do Polski, gdzie 16 października tego roku w Krakowie została koronowana przez arcybiskupa gnieźnieńskiego Bodzantę na króla Polski. Wobec jej małoletności ster rządów w państwie dzierżyli możnowładcy małopolscy, pozostający w kontakcie z jej matką Elżbietą Bośniaczką, jednakże nie powołano regenta, ponieważ, jak pisze Jan Długosz, wszystko co mówiła lub czyniła znamionowało sędziwego wieku powagę.

 

 

 

Kandydaturę Wilhelma Habsburga na męża Jadwigi usilnie popierał Władysław Opolczyk, który nawet opanował 24 sierpnia 1385 zamek wawelski, przygotowując dopełnienie ceremonii małżeństwa.

 

 Panowie krakowscy mieli jednak wobec niej zupełnie inne plany, chcąc związać Polskę z Litwą, ofiarowali polską koronę wielkiemu księciu litewskiemu Jagielle, który miał przyjąć chrzest wraz ze swoim państwem (unia w Krewie 14 sierpnia 1385). Kasztelan krakowski Dobiesław Kurozwęcki przepędził austriackiego pretendenta z zamku. Jan Długosz utrzymuje, że zrozpaczona młodziutka królowa, próbowała wówczas wyrąbać toporem bramę wawelską, by uciec z miłością swojego życia na Śląsk (powstrzymać miał ją podskarbi wielki koronny Dymitr z Goraja), jednakże harmonijny związek, jaki stworzyła z Jagiełłą, świadczy o innej motywacji jej postępowania niż uczucie do Habsburga.

 

 Polska i Litwa w latach 1386-1434

 

11 stycznia 1386 w Wołkowysku panowie polscy oznajmili Jagielle, że Jadwiga zgodziła się zostać jego żoną. Królowa odwołała publicznie swoje sponsalia z Wilhelmem. Jagiełło przybył do Krakowa, gdzie 15 lutego 1386 przyjął chrzest. 18 lutego Jadwiga i Jagiełło uroczyście zawarli związek małżeński w katedrze na Wawelu.

 

Na wiosnę 1387 stanęła na czele wyprawy rycerstwa polskiego, której celem była rewindykacja zajętej przez Węgrów Rusi Czerwonej. 8 marca 1387 potwierdziła przywileje dla Lwowa, gwarantując mu prawo składu. Tam też 26 września 1387 złożył jej hołd lenny hospodar mołdawski Piotr I. W 1397 w Inowrocławiu odbyła zjazd z wielkim mistrzem krzyżackim Konradem von Jungingenem w celu wynegocjowania powrotu do korony ziemi dobrzyńskiej.

 

Na swoim dworze skupiła elitę intelektualną Polski (Piotr Wysz, Mateusz z Krakowa, Hieronim z Pragi). Zleciła pierwsze w naszej historii tłumaczenie Księgi Psalmów na język polski (zachował się po dziś dzień egzemplarz tego dzieła znany jako Psałterz floriański). Fundowała wiele nowych kościołów oraz uposażała już istniejące klasztory. Opiekowała się szpitalami. W 1397 założyła bursę dla polskich i litewskich studentów przy Uniwersytecie Karola w Pradze. W tym też roku uzyskała zgodę papieża na utworzenie fakultetu teologii na Akademii Krakowskiej.

 

22 czerwca 1399 roku urodziła córkę Elżbietę Bonifację, która zmarła 13 lipca 1399 roku. Sama Jadwiga zmarła cztery dni później na gorączkę połogową. W testamencie zapisała swój majątek Akademii Krakowskiej. Kiedy w latach 80. XX wieku otworzono jej grobowiec, znajdujący się w Katedrze Wawelskiej, stwierdzono, że istotnie klejnoty grobowe wykonane były ze skóry i drewna.

 

Historycy wielokrotnie spekulowali na temat relacji pomiędzy Jadwigą i jej mężem, Władysławem II Jagiełłą. Dominuje przekonanie, iż Jadwiga była w tym politycznym związku nieszczęśliwa, ze względu na różnicę wieku, wychowania, kultury itd. Według odmiennej koncepcji zaprezentowanej ostatnio Jagiełło był dla Jadwigi raczej postacią ojcowską, a ich współżycie mogło mieć stosunkowo harmonijny charakter[8].

 

Święta Jadwiga królowa[edytuj]Święta

 

Jadwiga królowa

 

Święta Jadwiga nie pozostawiła po sobie żadnych objawień – według zapisów kronikarzy uprawiała surowe umartwienia. Jej kierownikiem duchowym był krakowski dominikanin Henryk Bitterfeld, autor traktatu o Komunii świętej i traktatu ascetyczno-mistycznego napisanego specjalnie dla Jadwigi. W swym życiu harmonijnie łączyła kontemplację z działalnością praktyczną, co wyraziła również w nawiązującym do Ewangelii symbolu dwóch przeplatających się liter MM (Maria i Marta), który poleciła umieścić na ścianach swej komnaty, a chcąc, by chwała Boża nieustannie rozbrzmiewała w katedrze wawelskiej założyła i zapewniła utrzymanie Kolegium Psałterzystów, którzy dzień i noc śpiewali psalmy przed Najświętszym Sakramentem. Ufundowała również i częściowo własnoręcznie wyhaftowała racjonał – drogocenną szatę liturgiczną dla biskupów krakowskich, zachowaną po dziś dzień, używaną podczas największych uroczystości.

 

Jadwiga uprawiała działalność charytatywną – ufundowała szpital w Bieczu, uposażyła szpitale w Sandomierzu i Sączu oraz otoczyła opieką liczne inne szpitale miejskie i klasztorne, w tym szpital św. Jadwigi Śląskiej w Krakowie na Stradomiu. Wykazywała wrażliwość nie tylko na biedę materialną, ale stawała również w obronie ludzkiej godności: do króla Władysława Jagiełły, kompensującego pieniędzmi krzywdę chłopów miała powiedzieć: „A któż im łzy powróci?”.

 

 Po śmierci Jadwigę otoczono kultem.

Jadwiga została beatyfikowana, przez zatwierdzenie kultu, 31 maja 1979 roku, a kanonizowana 8 czerwca 1997. Obu aktów dokonał Jan Paweł II.

 

Święta Jadwiga jest patronką Polaków i apostołem Litwy.

 

 W 2009 roku papież Benedykt XVI ogłosił św. Jadwigę patronką miasta Inowrocław.

 

W ikonografii św. Jadwiga przedstawiana jest w stroju królewskim.

 

Jej atrybutem są buciki, z czym związana jest legenda:

 

Przy budowie kościoła NMP na Piasku, który istnieje do dziś, królowa Jadwiga sama doglądała robót. Pewnego dnia jej czujne oko dojrzało kamieniarza, który był smutny. Kiedy zapytała o powód, odpowiedział, że w domu zostawił ciężko chorą żonę, boi się, że go zostawi z drobnymi dziećmi, a nie ma pieniędzy na lekarza. Królowa, nie namyślając się, oderwała ze swego bucika złotą klamrę, wysadzaną drogimi kamieniami, i oddała ją robotnikowi, aby zapłacił dla lekarza. Nie zauważyła tylko, że stopę położyła na kamieniu oblanym wapnem. Odbity ślad bucika wdzięczny kamieniarz obkuł dokoła i wraz z kamieniem wmurował w zewnętrzną ścianę świątyni. Do dzisiaj można go oglądać.

 

Królowa Jadwiga została pochowana w Katedrze Wawelskiej. Jej sarkofag kilkakrotnie otwierano. Po raz pierwszy w XVII w., kiedy przy okazji przebudowy kościoła wapienną płytę grobowca zamieniono na czarny marmur. W 1887 r. naukowcy w obecności Jana Matejki, który przygotowywał portrety polskich władców, otworzyli grobowiec powtórnie. Napisano wówczas sprawozdanie – skromna trumna zawierała kompletny szkielet i królewski płaszcz. Malarz wykonał szkic czaszki, po czym szczątki królowej umieszczono w miedzianej trumnie, a tę z kolei w większej, dębowej. Następnie grób ponownie zamurowano.

 

W 1949 r. naukowcy przeprowadzili badania na szczątkach w celu ustalenia wyglądu królowej. Stwierdzono, że monarchini prawdopodobnie została pochowana razem ze zmarłą trzy tygodnie po narodzinach córeczką, której szkielet się nie zachował, ponieważ kości noworodka nie były dostatecznie ukształtowane. Sarkofag ozdobiono nagrobkiem z 1902 r., wykonanym przez Antoniego Madeyskiego (fundacja Karola Lanckorońskiego). Odbyły się uroczystości pogrzebowe.

 

W 1976 r., z uwagi na rozwój medycyny sądowej, postanowiono przeprowadzić kolejne badania. Ustalono, że królowa była kobietą silnej budowy, najprawdopodobniej wysoką (wyniki wahały się od 165 cm do 182). Nie wykryto zmian patologicznych. Zwrócono uwagę tylko na szczególnie wąską i wysoką miednicę, której budowa mogła spowodować komplikacje przy porodzie. Monarchini w chwili zgonu miała ok. 28 lat.

 

W 1987 r. relikwie królowej Jadwigi umieszczono w północno-zachodniej części Katedry – w mensie ołtarza z czarnym krucyfiksem, z którego według legendy przemówił do bardzo młodej wówczas dziewczyny Chrystus, doradzając jej ślub z Jagiełłą. Neogotycki nagrobek pozostał pusty.

 

Barbara Gruszka-Zych

JEJ WYSOKOŚĆ Z LIPOWYM BERŁEM

Święta Jadwiga Królowa

 

Kiedy o 8.30 wchodzę do Katedry Wawelskiej, słońce miesza się z dźwiękami organów, na których codziennie przez dwie godziny ćwiczy Witold Zalewski, koncertujący organista katedralny. Do 9.00 jest tu spokojnie, klęczy jedna kobieta. Potem tłumy wycieczkowiczów wypełniają chłodne mury świątyni. Tak jest od maja do października.

 

Kiedy dziesięcioletnia Jadwiga, córka Ludwika Andegaweńskiego i Elżbiety Bośniaczki, wnuczka Elżbiety Łokietkówny i „wnuka” ciotecznego dziadka Kazimierza Wielkiego, więc Piastówna, wchodziła do katedry na koronację, czekały na nią tłumy. Katedra stała taka jak teraz – gotycka, strzelista, tylko nieco inna w środku. Jadwiga musiała modlić się w zachowanym do dziś, zamkniętym prostokątnie prezbiterium, otoczonym sarkofagami przodków. A kiedy przed ponad 600 laty unosiła oczy do nieba, widziała te same co my sklepienia ze zwornikami, tyle że nie brudnokredowe, ale niebieskie ze złotymi figlarnymi gwiazdeczkami. Jej spojrzenie pamięta również św. Jan Ewangelista z kielichem zatrutego wina na polichromii w lewej części prezbiterium. Zamek królewski stał murowany w tym co dziś miejscu, ale inny. Z czasów Jadwigi przetrwały dwie komnaty w skarbcu koronnym – Sala Jadwigi i Jagiełły z herbami Andegawenów i Jagiellonów oraz Sala Kazimierzowska z fragmentem polichromii ze splecionymi literami M, symbolizującymi ewangeliczne Marię i Martę, życie kontemplatywne i aktywne, które wiodła Królowa.

 

– Zachowały się trzy przedmioty, których dotykała – mówi Dariusz Nowacki, pracownik Zamku Królewskiego na Wawelu – puchar Królowej Jadwigi, Psałterz Floriański i racjonał. Dziesięcioletnia Jadwiga przyjechała do Krakowa realizować politykę mocarstwową swoich rodziców, pragnących zaślubić córki z najwybitniejszymi rodami w Europie. Już kiedy miała cztery lata, odbyła tzw. zaślubiny na przyszłość, dziecięce pokładziny z ośmioletnim Wilhelmem Austriackim Habsburgiem. Po skończeniu 12. roku życia miało odbyć się powtórzenie pokładzin i rzeczywisty związek z Wilhelmem.

 

– I właśnie wszystko to, co rozgrywa się w duszy Jadwigi na zamku, w katedrze i wokół jest związane z 12. rokiem życia Królowej – mówi ks. Jacek Urban. Zawarcie małżeństwa było możliwe po skończeniu 12 lat, ale św. Tomasz z Akwinu dał półroczną dyspensę i Jadwiga mogła wyjść za mąż mając 11 i pół roku, a przypadało to dokładnie 15 sierpnia 1385 r. Właśnie wtedy do Krakowa przyjechał Wilhelm z nakazu ojca Leopolda III. Habsburgowie nie mieli jeszcze znaczenia w Europie, Wilhelm był zwykłym księciem styryjskim i małżeństwo z Jadwigą było dla niego nadzieją na królestwo. Jadwiga jako mała dziewczynka spędziła z nim pół roku na dworze w Wiedniu, znali się, lubili. Teraz prawie panienka, wcześniej dojrzała, bo pochodząca z południa, chciała związać się z miłym sobie Wilhelmem.

 

Inne plany miała Rada Krakowska, dążąca do małżeństwa Królowej z 36–letnim księciem Władysławem Jagiełłą. Dokładnie 14 sierpnia 1385 r., czyli dzień przed przybyciem Wilhelma do Krakowa, w Krewie, Jagiełło zobowiązał się przyjąć chrzest i rękę Jadwigi. Ale Jadwiga postanowiła wybrać uczucie. Kiedy panowie małopolscy utrudniali jej widzenie z Wilhelmem, według podań, rozgniewana raniła toporem w ramię, broniącego jej wyjścia z zamku, Dymitra z Goraja.

 

– Nikt wówczas nie przejmował się wolą dziewcząt – mówi ks. Jacek Urban. – Ona jako pierwsza toczy walkę, ma swoją wolę. Zwykle takie fakty się kryło, a jej postępowanie zostało zapisane.

 

– Była energiczną, zdecydowaną młodą osobą, wiedziała, czego chce – podkreśla proboszcz Katedry ks. infułat Janusz Bielański. – A jednak wybrała wolę Boga, małżeństwo ze starszym o 24 lata Jagiełłą. Czarny Krucyfiks z lipowego drewna, przed którym się wtedy modliła (nie wiadomo, czy wykonany na Węgrzech, czy w Pradze) do dziś wisi w katedrze. Dwunastoletnia Królewna wybrała czarną, zbolałą twarz Oblubieńca.

 

– W historii dramat Królowej, kobiety-dziecka, zwykle rozgrywa się na pograniczu obsceniczności – mówi reżyser Krzysztof Zanussi, który napisał jeszcze niezekranizowany scenariusz, oparty na tym epizodzie z życia Jadwigi. – W jej przypadku intrygujący jest ten metafizyczny przełom, kiedy podejmuje dramatyczną życiową decyzję, wybiera odpowiedzialność.

 

„Wróćmy do katedry królewskiej, gdzie w mroku majaczyła uniesiona w ekstazie twarz Jadwigi, podobna do oblicza świętej Teresy w rzeźbie Berniniego. Patrzyła w górę, na krucyfiks. Jej twarz rozświetlała się, jakby nagle padły na nią promienie słońca. (…) Jednocześnie strażnik na wieży zamku, widząc światło w oknach katedry, zaczął bić w dzwon na trwogę.(…) brat zakonny sprzątał popiół i śmiecie przed jutrznią. Wymieniał świece. Ze zdumieniem zobaczył, że te blisko krzyża stopiły się w nocy od jakiegoś żaru i tak przywarły do lichtarzy, że trzeba je ostrzem podważać” – czytamy w scenariuszu „Jadwiga Andegawenka”.

 

W predelli ołtarza Krzyża królowej Jadwigi widnieje łaciński napis, który pierwszy raz pojawił się tam w 1500 r.: TEN ZBAWICIELA NASZEGO JEZUSA CHRYSTUSA UKRZYŻOWANY WIZERUNEK PRZEMÓWIŁ DO ŚWIĘTEJ JADWIGI KRÓLOWEJ POLSKI.

 

– Tu Królowa usłyszała od Chrystusa: „Jadwigo, ratuj Litwę”, słowa wyznaczające cel jej królowania. Litwa była bowiem ostatnim pogańskim krajem Europy – mówi ks. Jacek Urban, który codziennie rano odprawia Mszę św. o Królowej Jadwidze przy jej krzyżu, spełniając życzenie biskupa krakowskiego Karola Wojtyły. – Uważam to za obowiązek – wyznaje. Przed tym krucyfiksem dokonał bea-tyfikacji Królowej Jan Paweł II, a od XVII w. odbywa się liturgia Jadwigi.

 

– Wierni wypraszają tu łaski – mówi s. Gwidona ze Zgromadzenia Sióstr św. Józefa, układająca kwiaty w Katedrze Wawelskiej. – Często krakowianie przynoszą bukiety dla Jadwigi, wtedy ustawiam je, nawet jeśli nie pasują, do kompozycji. Młodzież, studenci, oazowicze modlą się pod Czarnym Krzyżem. Ostatnio harcerze z Poznania składali przysięgę przed tą patronką harcerzy. Przyjeżdżają delegacje szkół, przyjmujących jej imię.

 

– Jak mam bardzo trudną sprawę, to przed tym krzyżem proszę ją o pomoc – mówi proboszcz Katedry. – A ona mnie natchnie, zawsze mówię, że ta Święta ma rację.

 

Na żyrandolu naprzeciw twarzy Chrystusa umocowana jest jedna z kamer, za pomocą której Stanisław Więcek, zakrystianin po ojcu, obserwuje na monitorze zachowanie zwiedzających we wnętrzu świątyni. – Częściej niż przed Najświętszym Sakramentem modlą się przed ołtarzem Krzyża Jadwigi – mówi.

 

– Na ołtarzu zachowały się wota – sznury korali, serduszka, odlewy uzdrowionych kończyn – opowiada ks. Jacek Urban. – Katedra była pięć razy rabowana, zginęła Księga Cudów Królowej Jadwigi.

 

Obok ołtarza leży kartka z nowenną do Świętej: „Święta Jadwigo, Wzorowa małżonko królewska, Dbająca o wiernych poddanych, Apostołko wiary Chrystusowej, Patronko Polski…”.

 

– Była dziewczynką, kiedy pod tym krzyżem stała się świętą – mówi Magda, studentka polonistyki. – Pan Bóg kocha dzieci i do nich mówi, ja już jestem za stara i nic nie mogę usłyszeć. Ale kiedy tu klęczę, widzę się w szatach Jadwigi i myślę, że była jak doświadczony mędrzec, w kruchym, niewieścim ciele.

 

Pod krzyżem, w mosiężnej skrzyni wykonanej przez prof. Witolda Korskiego, spoczywają relikwie Królowej, przeniesione tu w czerwcu 1987 r., przed beatyfikacją. Pierwsze miejsce pochówku Królowej znajduje się po lewej stronie prezbiterium, które było świadkiem jej całego krakowskiego życia. Ks. Jacek Urban podnosi dywany, kryjące białawy prostokąt na posadzce, gdzie był prowizoryczny grób, bo spodziewano się jej rychłej kanonizacji. Królowa zmarła 17 lipca 1399 r., cztery dni po długo oczekiwanej, trzytygodniowej córeczce, Elżbiecie Bonifacji. Miała 25 lat.

 

– Kazała się pochować pod ołtarzem św. Erazma, gdzie przechowywano Najświętszy Sakrament, który szczególnie czciła – wyjaśnia ksiądz. – Wszystkie uroczystości w Katedrze odbywały się wobec jej relikwii. Najpierw jej kult kwitł, na grobie kładziono wota, po przebudowach grób zrównał się z posadzką i dla jego oznaczenia wmurowano zachowaną do dziś płytę.

 

Kiedy w 1887 r. dokonywano restauracji Katedry, odkryto grób Królowej. Obecny przy tym Jan Matejko odrysował wyjętą z trumny czaszkę i insygnia. Być może posłużyła mu jako model twarzy Jadwigi malowanej w Poczcie Królów Polskich. Nie zachowały się żadne wizerunki Królowej. Kiedy po 550 latach odsłonięto płytę grobową, aby przenieść jej relikwie do sarkofagu z białego marmuru kararyjskiego, zebrani zobaczyli wszystkie kości Królowej, dobrze zachowane paznokcie, zęby. Postać okryta była adamaszkową oponą.

 

– Ja sam oglądałem jej szczątki przed beatyfikacją, miała kształtną czaszkę, która nie „straszyła” – zwierza się ks. Jacek Urban. – Tak jak w kazaniu pogrzebowym Stanisława ze Skalbmierza „poznaliśmy jej niezwykłą urodę”. Niektórzy sądzili, że była wąska w biodrach i dlatego przedwcześnie urodziła córeczkę, ale dr Bogdan Sawicki, badający szczątki, stwierdził, że miała dobrą budowę, a przyczyną zgonu musiało być zakażenie poporodowe.

 

Jak na owe czasy Królowa była bardzo wysoka. Pomiar kości udowej wskazuje, że miała 180 cm wzrostu. Zachwycał się nią Długosz i inni współcześni. Ciało leżało w trumnie przesunięte do jednego boku, stąd wniosek, że obok położono maleńką Elżbietę.

 

– W trumnie znaleziono lipowe złocone berło i jabłko oraz skórzaną koronę, bo Królowa wszystkie kosztowności ofiarowała Akademii – wyjaśnia ks. Jacek Urban. – Za jej życia powstał na Akademii Wydział Teologiczny, bez którego uniwersytety traktowane były jako szkoły. W pierwszą rocznicę śmierci Jagiełło dokonał aktu reelekcji Kazimierzowskiej uczelni. W lipcu 1949 r., w procesji pod przewodnictwem kard. Adama Sapiehy, do sarkofagu na wprost kaplicy Zygmuntowskiej przenieśli trumnę Jadwigi profesorowie Uniwersytetu Jagiellońskiego. Był to w czasach komunistycznych akt odwagi. Do dziś ich następcy składają jej wieńce jako jednej z trzech protektorów uczelni. Jak opowiada s. Gwidona, przed beatyfikacją wokół sarkofagu młodzież zostawiała tarcze szkolne, a na płycie leżały dziesiątki kartek z prośbami i podziękowaniami, raz nawet dwa pierścionki. Znak spełnionych życzeń, tu, przed prawie przezroczystą rzeźbą kobiety, której życzenia, po ludzku patrząc, się nie spełniły. Jadwigą – królem Polski. Kiedyś te mury słyszały głos Królowej, szelest jej sukien, płacz po jej śmierci. Dziś, koło południa, drżą od szmeru głosów zwiedzających. Głosy z przeszłości zlewają się z dźwiękami obecnymi, tylko mury milczą.